Czy szczęście to pojęcie względne?

Photography, photoshoot

Cześć! 
Noszę się już jakiś czas z naskrobaniem tutaj czegoś ciekawszego i mądrzejszego niż zazwyczaj :D Liczę, że dzisiaj mi się to uda, chociaż w paru procentach, bo chciałabym tu zawrzeć moje ostatnie zmiany w życiu, a zmieniło się sporo. Po co chcę to opisać? Chcę mieć takie rzeczy w jednym, swoim miejscu, do którego będę mogła wracać pamięcią. Czy to wyzbywanie się prywatności? Być może niektórzy tak uznają, ale chyba mam to w nosie.


Niemal trzy lata tkwiłam w czymś, co pozornie dawało mi szczęście. Dlaczego pozornie? Byłam w trzyletnim związku z facetem, który nie okazał się TYM, a żyłam cały czas w takim przekonaniu. Miał wady, jak każdy, jak ja, Ty, czy ktokolwiek inny, jasne. Wydawało mi się, że kocham, i że jestem kochana, więc nie stanowiły one dla mnie problemu. Różnice zdań, charakterów, poglądów, wizji przyszłości - prędzej czy później musiały sprawić, że nasze drogi zaczęły się rozwidlać. Czy byłam załamana? Owszem. Tęskniłam? Jasne. Płakałam? Jak to dziewczyna. Jak sobie poradziłam? Szybko.


Wsparcie przyjaciół (których zresztą przez te 3 lata od siebie odsunęłam), sport, siłownia, czas spędzony z rodziną, spacery, pozbycie się wszystkiego, co przywoływało wspomnienia. Pomogło? Na jakiś czas. Później odezwał się Paweł. Ostatnia osoba, którą podejrzewałabym o troskę o mnie. Ostatnia osoba, której imienia i nazwiska spodziewałabym się zobaczyć w przychodzącej wiadomości. Od tamtej pory nie przestawaliśmy rozmawiać. Najpierw na messengerze, później doszło do 7-godzinnych rozmów przez telefon. Czułam się... dziwnie? Tak, to chyba dobre określenie, bo nie mogłam poradzić sobie z własnymi uczuciami, odpychałam je i udawałam, że nie istnieją. Dlaczego je tłamsiłam i nie chciałam ich do siebie dopuścić - to już zupełnie inna historia, którą zachowam dla siebie.


Z dnia na dzień wiedziałam o Nim więcej. Z dnia na dzień czułam się lepiej. Sprawiał, że uśmiechałam się z byle powodu. Kilka dni później zaproponował, żebym odwiedziła go w Krakowie. Jestem spontaniczną osobą, więc od razu się zgodziłam. Później tylko serce stawało mi w gardle na samą myśl, że właśnie się na to zgodziłam i jadę sama do Krakowa, jadę do Niego. Podczas przyjazdu zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej, każda rozmowa była jeszcze bardziej intymna (w sensie zwierzania się sobie z naprawdę trudnych i bolesnych rzeczy). Czułam, że mi ufa, i ja ufałam Jemu. Pomyślałam, że zdobyłam kolejnego wspaniałego przyjaciela, na tej przyjacielskiej relacji chciałam też z pewnych względów pozostać.


Czy było ciężko? Było cholernie ciężko. Tłamsić te uczucia było zdecydowanie ciężej niż pogodzić się z rozstaniem. Teraz tamta sprawa była dla mnie pestką. Chciałam tylko być fair, chciałam mieć w Pawle oparcie, przyjaciela, kogoś w Krakowie - bo od zawsze planowałam się tu przeprowadzić, pomocną dłoń. Czy się udało? Ni cholerki. Obudziłam się pewnego ranka trzymając Go za rękę. Czułam się jak w filmie. Bałam się ją zabrać, żeby Go nie obudzić. Bałam się ją zabrać, żeby nie zorientował się, że za nią trzymałam, ale też wcale nie chciałam jej zabierać. Czułam te słynne "motylki w brzuchu". Chciałam już zawsze trzymać Go za tą rękę. Zaczęłam o tym marzyć, a udawanie, że nic nie czuję stawało się jeszcze trudniejsze i bardziej bolało. Bolały też kolejne złe sytuacje wywoływane przez osoby trzecie. Bolało. Po prostu.


Nie byłam szczęśliwa. Chciałam być, ale czułam, że nie mogę. Wyjazd się skończył, wróciłam do domu. Żadne z nas nie poruszyło tematu splecionych dłoni. Oboje chcieliśmy być w porządku. Skończył się wyjazd, ale nie rozmowy; ból też się nie skończył. Chciałam być przy Nim, a byłam 180km dalej. Spotkaliśmy się kolejny raz, chociaż miałam jeszcze większe wątpliwości. Cholernie nie chciałam pozwolić sobie na nasilenie tych emocji. Marzyłam, żeby je usunąć z głowy i serducha, ale tak się nie da. Kiedy Go zobaczyłam chciałam tylko, żeby znowu złapał mnie za rękę i... nie zrobił tego. Było mi przykro, ale miałam też poczucie, że tak będzie lepiej.


Musiałam Go znowu odwiedzić. Nie wyobrażałam sobie nie widywać Go. Wysiadłam z autobusu i świadomie, po prostu, złapał mnie za rękę. Przysięgam, moje serce wyskoczyło i leżało parę metrów za mną. Jak miałam to stłamsić? Jak miałam stać się obojętną? Jak miałam przestać? Chyba wtedy zakochałam się w Nim po raz pierwszy. Drugi raz zakochałam się w Nim, kiedy zabrał mnie na zachód słońca na Kopcu Krakusa. Trzeci raz, kiedy zabrał mnie na wschód. Czwarty raz, kiedy zasnęliśmy w tramwaju jadąc na gapę. Piąty, gdy pierwszy raz dał mi buziaka w czoło. I mogłabym tak wymieniać kolejne miliardy rzeczy, a On ciągle robiłby nowe. Brzmi jak film? I tak się czuję.


W końcu zostaliśmy parą. Nie udało mi się usunąć Go z głowy, a w sercu zakorzenił się już na dobre. Tak myślę. I tak bym chciała. Sprawy potoczyły się szybkim, chociaż swoim tempem, którego nigdy nie żałowałam. Mieszkam z Nim w Krakowie praktycznie od początku czerwca i jest mi tutaj najlepiej na świecie. Czuję, że to moje miejsce. Że moje miejsce jest przy Nim, w tym mieście. Czuję się zwyczajnie szczęśliwa. I zaczynam zadawać sobie dwa pytania: Jak mogłam tak długo zadowalać się bylejakością? i czy jeśli jest tak pięknie i dobrze, to czy to na pewno jest prawdziwe i zaraz nie pryśnie? A może Paweł to właśnie mój poranek po burzy?


Wiecie co lubię w Nim najbardziej? To, że jest taki jak ja. I już nie wierzę w to, że przeciwieństwa się przyciągają. Uwielbiam spontaniczność, uwielbiam szaleństwo, sztukę, fotografię, piękno, dobre jedzenie, niezwykłe rzeczy, podróże, romantyzm. Jak miałam nie zakochać się w facecie, który zabiera mnie na wschody i zachody słońca? Którego interesują moje pasje i mnie w nich napędza? Który o północy stwierdza, że zabierze mnie do Zakopanego? Który przyjeżdża z Krakowa o pierwszej w nocy, żeby mnie przytulić i napić się ze mną kawy? Który zostawia na lodówce karteczki z napisem "kocham Cię"? Który wraca z pracy i wręcza mi kwiaty, tak po prostu? 

Wreszcie rozumiem czym jest szczęście.
Wreszcie rozumiem czym jest miłość.


Nie róbcie tego i nie popełniajcie moich błędów. Nie bądźcie z kimś, kto Was blokuje. Nie wmawiajcie sobie, że jesteście szczęśliwi, jeśli nie jesteście. Bądźcie sami, jeśli macie być z byle kim i marnować tak cenny czas na nieżycie. ŻYJCIE! Podróżujcie, sprawiajcie sobie małe przyjemności, małe radości, róbcie piękne rzeczy, walczcie o swoje, rozwijajcie się, wykorzystajcie w 100% każdy dzień. Nigdy nie wiadomo, ile z tych dni, które marnujecie, Wam zostało. Nie tkwijcie w toksycznych związkach, w których kompromis oznacza korzyści tylko dla jednej strony. Nie walczcie, jeśli tak naprawdę nie ma o kogo. I nigdy, przenigdy, nie próbujcie być fair kosztem swojego szczęścia. Co byście nie zrobili, i tak zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna to, co robicie za żałosne, bezsensowne, ale... Who cares? 

TO TY MASZ BYĆ SZCZĘŚLIWY.


Nie odkładaj niczego na później, później będzie za późno. Jesteś TU i TERAZ. Czy czegoś żałuję? Z perspektywy czasu - tak. Żałuję, że próbowałam przestać się zakochiwać. Żałuję, że chciałam być w porządku w stosunku do ludzi, którzy udowodnili, że nigdy na to nie zasługiwali. Dlatego właśnie nie ma co zwlekać! Ludzie zawsze będą ludźmi, będą popełniać błędy albo sprawiać Wam przykrość. Tylko od Was zależy, czy dacie im dostęp do swojego świata. Dajcie dostęp tym, którzy każdego dnia pokazują, że  CHCĄ być w Waszym życiu. A jeśli słyszysz, od kogokolwiek, "ubierz bluzę", "uważaj na siebie", "jadłaś coś?", "jak się czujesz?", "jak poszło?" - tak, jesteś potrzebny. Jesteś kochany. Jesteś wartościowy. Jesteś wyjątkowy. Nikomu nie pozwól na to, by Cię tego pozbawiał.


Post jest dość emocjonalny, dla mnie samej trudny, ale też piękny. Wnioski wyciągnęłam z tej całej sytuacji chyba też w głównej mierze dla siebie, poniekąd jako nauczkę. Fajnie by było, gdyby okazało się też, że ktoś dzięki mnie odniesie to do swojego życia i obróci je o 180* (na lepsze ofc).

***

Masz przepiękną duszę.
I wstyd mi, że tak zwykłej mnie
Chcesz ją tak zwyczajnie oddać.
Wiem, że to niewiele,
W zamian weź mą duszę małą,
Weź sobie też serce,
W zasadzie weź mnie całą.

                                             ~ własne


* Powiedz *
Powiedz, jak mam Ci wyznać miłość
Jeśli żadne słowo na świecie
Nie wyrazi jej w dostateczny sposób?
Mam jednak nadzieję,
Że jesteś w stanie tę miłość poczuć.
W spojrzeniu, w objęciu,
W duszy, w oddechu,
Bo stałeś się właśnie moim tlenem, Ty

                                             ~ własne



* Tęsknię *
Gdy mówisz - tęsknię za milczeniem.
Gdy milczysz - znowu za Twym głosem.
Gdy śpisz - tęsknię za spojrzeniem.
Gdy czuwasz - za wolnym oddechem.
Tęsknię, gdy jesteś daleko,
Lecz tęsknię też, gdy dotykasz.
Gdy jesteś najdalej - jest mi najtęskniej,
Kiedy zaś najbliżej - wciąż mi za daleko.

                                               ~ własne


***
Coś we mnie obudziłeś
i już nigdy nie zaśpię
                               ~ własne


***
Prywatności
bym chciała,
bliższej intymności
Pragnę.
Chcę Cię bliżej,
Pewniej, mocniej.
Pomóż mi być mną.
                               ~ własne


* Jesteś * 
K ochany
               O bojętny nie jesteś
                      C zuły dla mnie zawsze i
                 H amujesz złe emocje
                               A mbicjami mnie przewyższasz
                                  M onotonii z Tobą nie doświadczę 

      C iebie tylko chcę
         I nikogo innego, bo
                                  E ndorfin mi dostarczasz, tylko bądź
                          
                                              ~ własne


***
Lubię kiedy istniejesz
Obok mnie.
Czuję jakby wszystko
było możliwe.
Zawsze takie było, tylko
Bez Ciebie nie wiedziałam.
Teraz jesteś i wiem.
Czy mogę wiedzieć już zawsze?
                                     ~ własne 


***
Bezwstydnie zerwij ze mnie
Wstyd cały
Bym mogła zerwać z Ciebie
Ukryte myśli
                                     ~ własne 


* Szybko *
Przesiąknij mną, byle szybko
Tak szybko jak słońce zachodzi
Tak szybko jak miasto ślepnie
Tak szybko jak tylko szybko można przesiąknąć
Tak szybko jak myśli moje
Tobą przesiąkają
                                     ~ własne


* Nieżycie *
Zmotywuj mnie do życia
Bo w nieżyciu już żyć nie chcę
                                     ~ własne









instagramy :
- osobisty / paulacierpiak 
- foto / tufoceja
- couple / p__love__p





You Might Also Like

3 komentarze

  1. wow idealna sesja <3 jestem pod wrażeniem zdjęć!

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wpis, powodzenia 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny wpis, chyba jeden z moich ulubionych na twym blogu.
    Uwielbiam gdy ktoś pisze o czymś co teraz mało widnieje na internecie..emocjach!
    Pamiętam jeszcze wpisy gdzie pisałaś o swoim ex i waszym związku...z perspektywy wydawaliście się idealną parą ale sama wiem po swoim poprzednim partnerze, że niektóre związki dają pozory idealnych a tak naprawde są bardzo zamknięte na wszystko. Osobiście tkwiłam w związku z mężczyzną którego nie interesowała sztuka, który zadowalał się czymś prymitywnym a największy cel w życiu to była sprzedaż na allegro. A teraz jestem z człowiekiem który kocha poranki u mego boku, który pocałuje delikatnie na dobranoc, który wybierze się ze mną w plener fotograficzny i napędza mnie w każdym celu, który akceptuje mnie ale i jednocześnie pomaga walczyć z moimi kompleksami niż tylko je akceptować oraz pozwalać bym nadal siebie nie kochała. To jest właśnie miłość, bycie z kimś kto daje wolność oraz swobodę do działania :)
    Pozdrawiam
    FotoHart Blog ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde napisane słowo !♥
Thank You for every written word !♥