WROC♥LOVE

Weekend we Wrocławiu


Cześć!
13 lipca wybraliśmy się z Pawłem do Wrocławia. Byliśmy tam do niedzieli. Wyjechaliśmy z Krakowa ok. 18:00, a na miejscu byliśmy jakoś po 21:00. Na początku droga niesamowicie się dłużyła przez okropną ulewę. Jadąc autostradą praktycznie nie widzieliśmy linii na drodze, ani samochodów przed nami. Słowem: tragedia. Im bliżej Wrocławia, tym było lepiej, a pod koniec trasy pocieszył nas piękny zachód słońca ^^




Piątek spędziliśmy w mieszkaniu, zwiedzanie zaczęło się od soboty. Rano wybraliśmy się do Wrocławskiego ZOO i Afrykarium.
























Samo ZOO to naprawdę potężny obiekt, w którym spędziliśmy ponad 3 godziny ! Największe wrażenie zrobił na mnie zdecydowanie nosorożec, oraz lwy, które na swoim wybiegu miały wystawione małe autko "Safari", do którego można było wejść i obserwować zwierzęta z fotelu kierowcy.



























Tutaj moimi faworytami, jeszcze zanim zobaczyłam jak to wygląda, były hipopotamy. Oprócz tego byłam zachwycona aranżacją całego wnętrza podzielonego na sektory Afryki. Bardzo podobały mi się "dżungle", które tam stworzono, można było poczuć się dokładnie tak, jak w lesie tropikalnym.

Kolejnym obiektem na terenie ZOO, które zwiedziliśmy, to tzw. terrarium. Wchodząc tam uciekliśmy też kolejnej ulewie!


















Wewnątrz terrarium było jeszcze jedno małe pomieszczenie przypominające las tropikalny, a była to motylarnia - coś, co bezapelacyjnie mnie urzekło! Zamierzamy teraz w najbliższym czasie wybrać się do muzeum żywych motyli w Krakowie :))





Nie było ich bardzo dużo, a tych najpiękniejszych niestety nie udało mi się uchwycić, natomiast emocje, kiedy przelatywały obok mnie przepiękne motyle, ale wielkości małego kota - są nie do opisania!

Drugiego dnia - w niedzielę, wybraliśmy się coś zjeść i ruszyliśmy nad Odrę. Wynajęliśmy tam motorówkę i pływaliśmy tak rzeką po Wrocławiu. Było wspaniale!






Po "wycieczce" wybraliśmy się na małą przekąskę - lody tajskie. Ja wzięłam bodajże mango i marakuję, a Paweł sorbet malinę z miętą. Nigdy w życiu nie jadłam smaczniejszych lodów, słowo!!


Po zjedzeniu wyszliśmy Mostek Pokutnic. Jest to kładka łącząca wieże kościoła Marii Magdaleny i znajduje się na wysokości 45 metrów, więc widok stamtąd był nieziemski! Wejście tam kosztowało nas 10zł/os. Według legendy można było na niej zobaczyć dusze młodych kobiet, które zamiast zajmować się dziećmi i domem, wolały zabawiać się z mężczyznami. Za karę musiały przechodzić właśnie tą wąską kładką między wieżami.




Spacerowaliśmy także nocą po rynku, moście miłości (do którego przypięte są setki kłódek) oraz byliśmy w małej knajpie mieszczącej się na "tratwach", na wodzie. Wrocław to taka mała, polska Wenecja. Ma swój niepowtarzalny klimat i nie był to na pewno ostatni raz, kiedy go odwiedziliśmy.

PS. Muszę też wspomnieć, że sporą część zdjęć zrobił mój Ukochany :D Zapraszam też wobec tego na nasze instagramy:
 ***
PS. Jeśli jesteś z Krakowa/okolic, pisz śmiało! Stwórzmy razem coś super!
paulacierpiak@gmail.com, facebook (Paula Cierpiak) albo insta!
 ***
 ***

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Kocham Wrocław i chciałabym tam pojechać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia, widać, że świetnie czas spędziłaś ♥

    londonkidx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy post! Nigdy nie byłam we Wrocławiu, ale bardzo chciałabym tam pojechać. Twoje fotografie są wprost przepiękne. I choć raczej nie popieram chodzenia do ogrodów zoologicznych, to muszę przyznać, że zdjęcia, które tam wykonałaś są prześliczne. Szczególnie podobają mi się te z pandą rudą, tygrysem i motylami. Po prostu wow! :)
    Pozdrawiam.

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ZOO zazwyczaj przebywają zwierzaki, które z jakiegoś powodu nie mogą przebywać na wolności. Porównując np. Krakowskie zoo do tego - niebo, a ziemia. Zwierzęta we Wrocławiu miały naprawdę masę miejsca i świetne warunki. O Krakowie niestety nie mogę tego powiedzieć, bo klatki wyglądają na ciasne i niezbyt dostosowane do potrzeb zwierzaków... :/

      Usuń
  4. Super zdjęcia! Moje ulubione to czarno-białe z nosorożcem oraz to z usmiechajacym się delikatnie niedźwiedziem. Sam miałem okazję być we wrocławskim zoo i mogę tylko potwierdzić, że jest naprawdę dobre. A jeśli chodzi o kłódki, chyba przywieszono ich tam nie tylko setki, ale również tysiące ;) takietamklamstewka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Prześliczne zdjęcia ❤️
    Nie byłam nigdy we Wrocławiu, ale po tym wpisie na pewno wybiorę się tam na kilka dni. Od dłuższego czasu marzy mi się by wstąpić do tamtejszego zoo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też planuje wypad do Wrocławia ale może w przyszłym roku :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde napisane słowo !♥
Thank You for every written word !♥