I tak źle, i tak niedobrze


Ostatnio często narzekam na swoje życie.
Zaszłam w nieplanowaną ciążę. W momencie, w którym się o tym dowiedziałam byłam zdruzgotana i załamana. Narzekałam i wcale tego wszystkiego nie chciałam. Nie chciałam jeszcze mocniej i głębiej wchodzić w tą dorosłość. Poczułam się jak dziecko, które będzie miało dziecko -  jak mam temu podołać? Chciałam cofnąć czas, chciałam schować się pod kołdrę i nigdy spod niej nie wychodzić. Chciałam zniknąć, albo przynajmniej żeby zniknęło to, co się pojawiło.



A czy inni nie mają gorzej? 
Czy nie ma ludzi, którzy latami starają się, żeby wreszcie mieć takiego szkraba i nigdy im się to nie udaje? Albo czy nie zdarza się, że upragniony dzidziuś z jakiegoś powodu odchodzi? Jeszcze będąc w brzuchu, albo żyjąc już na świecie, kształtując się, będąc fajnym człowiekiem, a nagle... jego rodzice go przeżywają? Czy nie zdarza się, że fajne, piękne i mądre dziewczyny rezygnują z marzeń, bo ojciec dziecka zostawia je same na lodzie? Albo czy nie zdarza się, że w nieplanowaną ciążę zachodzą 15,16 letnie dziewczyny, które mają przed sobą całe życie, które zostają wytykane palcami, bo widać już brzuch? Które nie mają pracy, nie mają warunków dla dziecka?


Ja mam to wszystko.
Mam najcudowniejszego mężczyznę na świecie, a nawet narzeczonego(!). Planujemy już swój ślub, wesele, i... dowiadujemy się, że zostaniemy rodzicami. On cieszy się jak głupi! Od razu kupuje potrzebne witaminy i dba o mnie jak nikt nigdy wcześniej. Wspiera, przytula, wyciera łzy, podtrzymuje na duchu, daje mi miłość, wsparcie, zrozumienie, bezpieczeństwo. Mam pracę. Fajną, lekką pracę. Studiuję - zaocznie, więc to żadna przeszkoda. Mam mieszkanie. Może nie na własność i może nie za duże, ale mam. Mam to wszystko i narzekam.


Naszła mnie taka refleksja po tym, co oglądałam wczoraj na youtube i po tym, co dosłownie chwilę temu spotkało mnie w pracy. Wczoraj, przeglądając filmy typu "jak wyglądał mój poród" etc., trafiłam na smutny film. Kobieta opowiadała w nim o tym, jak czuła ruchy dziecka będąc w 18 tygodniu ciąży, a będąc w 20. dowiaduje się, że dzidziuś nie żyje. 20 tygodni to ok. 4,5 miesiąca - to już półmetek ciąży i, szczerze powiedziawszy, najgorsze przetrwała. Wymioty, złe samopoczucie, bóle kręgosłupa, piersi, wszystkiego. Huśtawka nastrojów, ciągły płacz, złość. Wszystko to przetrwała, żeby na półmetku dowiedzieć się, że... niepotrzebnie? Straciła dziecko, które już kochała, chociaż jeszcze nie zdążyła go zobaczyć. Jakie to przewrotne.


Z kolei przed chwilą miałam u siebie, na zdjęcie do paszportu, kobietę z dwójką synów. Oboje na oko 20-25 lat. Jeden zdrowy, całkiem przystojny, fajny chłopak. Drugi na wózku inwalidzkim, nie mówiący, z wadą wzroku i kończyn. Jedynie siedzi na wózku i egzystuje. A co robi ta matka? Robi obojgu synom paszporty. Bo obojga z nich zabiera na wakacje. Jaką trzeba być cholernie silną matką, żeby urodzić chore dziecko, zaakceptować je, kochać, dbać o nie, zabierać na wakacje, wiedząc, że już zawsze będzie potrzebowało opieki. To przepiękne, ale też strasznie trudne.

I tak patrząc na tych chłopaków, pomyślałam sobie, że wszystko ze mną i moimi bliskimi okej. Więc... czym ja się przejmuję? Na co ja, do cholery, mogę narzekać? Czym ja się mam przejmować? Czym są moje problemy w porównaniu do problemów tych ludzi? I wiecie co, zrobiło mi się wstyd.




Doceniaj to, co masz. Nie martw się niczym na zapas. Bądź szczęśliwy, bo zawsze, ale to ZAWSZE możesz mieć przecież gorzej.

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Bardzo dobry wpis. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Nie doceniamy też tego, co mamy. Często trudne sytuacje w życiu napotykamy, żeby się umocnić. Trzeba je zaakceptować. No i szkoda życia na narzekanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektórzy twierdzą, ze nie powinno sie mowic rzeczy w stylu "inni mają gorzej". Ja uwazam inaczej. Inni naprawde mają gorzej, wiec tak jak napisalas, zacznijmy doceniać to, co mamy. :-))
    życzę sił i wytrwałosci! z takim mężczyzną, jak piszesz- wszystko powinno być super. Pozdrawiam!;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Często jest za późno na to, by coś lub kogoś docenić. Boleśnie się o tym przekonałam :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde napisane słowo !♥
Thank You for every written word !♥