Jak poradzić sobie z rozłąką?



Po pierwsze: nie wiem. 
    Byliśmy razem z Pawłem całe 3 miesiące zanim zamieszkaliśmy razem. Już przed wspólnym mieszkaniem spędzaliśmy naprawdę sporo czasu wspólnie, mimo że dzieliło nas prawie 200km(!). Od tamtej pory najdłużej nie widzieliśmy się przez... 3 dni. ;) Dzisiaj sytuacja życiowa, zawodowa i finansowa zmusiły nas do dłuższej rozłąki. 2 miesiące z krótką przerwą. Czy to dużo? Zależy dla kogo. Dla nas sporo, zwłaszcza teraz. Dzięki Zojeczce dni lecą mi naprawdę szybko. I chyba to jest kwintesencja tego, jak trzeba radzić sobie z rozstaniem. I to niezależnie od tego, czy to rozstanie na zawsze, czy na moment. Trzeba mieć zajęcie. Na początku to trudne, zwłaszcza przy tym rozstaniu na zawsze. Jednak z czasem wchodzi w nawyk, a później zapominasz po co tego zajęcia szukałaś. Moją pracą niemal 24/7 jest Zoja, która absorbuje naprawdę sporo czasu. Dzięki Niej choć odrobinę mniej tęsknię. Paweł sporo pracuje, co też odciąga trochę Jego myśli. Mimo to nie wyobrażam sobie Jego tęsknoty, biorąc pod uwagę  jak cudownym jest Tatą. My mamy tutaj przynajmniej siebie, jesteśmy we dwie. Codziennie rozmawiamy na kamerce, robimy "hej-hej", wysyłamy buziaczki, a na końcu robimy "papa" i mówimy "halo tata". Czy to chociaż namiastka dotyku, przytulenia, ululania przez Tatę, czy wspólnej zabawy? Mam nadzieję, bo tylko taką namiastkę jestem w stanie im obojgu dać. Wierzę, że to ma sens. Wierzę, że każdą kłodę pod nogami można później wrzucić w ognisko, które rozpali kolejny etap w życiu - lepszy etap! Wierzę, że "kiedy Bóg zamyka nam drzwi - otwiera nam okno". Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Za kilka lat, albo nawet miesięcy oboje stwierdzimy, że dzięki temu, co działo się wczoraj, dzisiaj, czy jutro - mamy to, co mamy. Nie potrafię tak po prostu załamać rąk, usiąść i płakać. No, może chwilę, ale zaraz po oczyszczeniu głowy biorę się w garść i walczę o swoje. Bo jak nie ja, to kto? Jasne, że zawsze znajdzie się ktoś "życzliwy" - ba! jestem pewna, że już są takie osoby, które nie życzą mi najlepiej. Dlaczego? Nie wiem. Zazdrość? Może. Choć szczerze nie wiem czy jest mi czego zazdrościć. Wszystko, co mam to zasługa moich wyborów i decyzji. Ty także decydujesz o sobie i możesz wybierać, podejmować decyzje. Czy czasami miałam z górki? Jasne. Życie to koło fortuny i prędzej czy później jest z górki. Ale tak samo prędzej, czy później robi się pod górkę - sztuką jest ustawić odpowiednią przerzutkę i dalej jechać w przód! Pamiętaj o tym. ;) 

You Might Also Like

0 komentarze

Dziękuję za każde napisane słowo !♥
Thank You for every written word !♥